Żyrowa – 700 lat historii

Żyrowa – 700 lat historii

22 maja 2021 0 przez SemperSilesian

Żyrowa leży w województwie opolskim, w powiecie krapkowickim, w gminie Zdzieszowice, na zachodnim zboczu Grzbietu Chełmskiego, nieopodal Góry Świętej Anny. Badania archeologiczne wykazały, że ślady osadnictwa na tym terenie sięgają epoki mezolitu, to znaczy ok. 8000 – 5000 lat p.n.e. Świadczą o tym odkryte w tym rejonie wyroby z krzemienia oraz fragmenty glinianych naczyń.

W źródłach pisanych Żyrowa po raz pierwszy została wzmiankowana w 1280 roku, jako posiadłość Bolesława Opolskiego. Około 1285 roku ów książę nadał dobra żyrowskie Zakonowi Cystersów z Jemielnicy, którzy ok. 1300 roku wybudowali w Żyrowej kościół pod wezwaniem św. Mikołaja, w stylu wczesnogotyckim. Kościół ten był jedynym kościołem na ziemi zdzieszowickiej i jednym z 68 murowanych w biskupstwie wrocławskim. Prawdopodobnie w miejscu, gdzie dziś stoi pałac, cystersi około 1300 roku wybudowali najpierw klasztor, który następnie został przebudowany na siedzibę magnacką pierwszych świeckich właścicieli miejscowości – Żyrowskich, herbu polskiego Czewoja, zwanego również Łzawą (dwie odwrócone podkowy i jeleń). W 1302 roku papież Bonifacy VIII wymienia w swojej bulli nazwę Cirova, jako parafię do płacenia dziesięciny na rzecz klasztoru cystersów z Jemielnicy. Pierwszymi świeckimi właścicielami majątku byli Żyrowscy, którzy w 1447 roku otrzymali dobra żyrowskie od cesarza Fryderyka III. Jak podają lokalne podania, na temat etymologii (czyli pochodzenia) nazwy wsi Żyrowa istnieją aż 3 wersje :

  • pierwsza głosi, że jest to stara nazwa dzierżawcza oznaczająca, że wieś była własnością Żyra, będącego skróceniem od staropolskiego imienia Żyrosław lub Żyromir,
  • druga opowiada, że człon żyr, może oznaczać m.in. pastwisko na żerowisko, warto pamiętać, że ,,y” było pierwotniejsze niż ,,e”, dlatego dawniej pisano żyrowisko,
  • natomiast 3 wersja opowiada, że nazwa wsi wzięła się od występującej na tym terenie rośliny zwanej żyrem zajęczym.

Pałac w Żyrowej na przełomie XIX i XX wieku.

Żyrowscy mieli w herbie dwie odwrócone podkowy i jelenia. Skąd się to wzięło, o tym mówi legenda. Dawno temu przodek rodu Żyrowskich gnębiony przez swojego sąsiada, który wypowiedział mu wojnę, został przymuszony do ucieczki. Uciekając, kazał rozkuć konie i podkuć je odwróconymi podkowami, żeby prześladowca myślał, że ucieka w przeciwnym kierunku. Natomiast jeleń pojawił się w herbie – jak podaje owa legenda – na pamiątkę zaprzęgu z jeleniami, którym Żyrowscy podróżowali do Wiednia.

W 1339 roku Kazimierz Wielki zrzekł się Śląska po wsze czasy. Śląsk, a w tym Żyrowa przeszła spod panowania polskiego pod władztwo państwa czeskiego.  W połowie XVI wieku ród Żyrowskich osiągnął największe znaczenie w swojej historii. Właściciel Żyrowej był starostą księstwa strzeleckiego. W tym też czasie na Śląsk i do Żyrowej dotarło już nowe wyznanie – protestantyzm. Żyrowscy usunęli z kościoła św. Mikołaja katolickiego księdza i przeszli na protestantyzm. Mieszkańcy za wolą pana musieli przyjąć nową religię, według zasady czyja władza, tego religia. W czasie wojny 30-letniej Żyrowscy walczyli po stronie protestanckich Czech przeciwko katolickiej Austrii. To nie spodobało się cesarzowi, który w 1629 roku oskarżył Żyrowskiego o zdradę stanu, ponieważ z bronią w ręku walczył przeciw swemu panu. Dlatego skazał go za poparcie udzielone Czechom na dożywotnie więzienie oraz konfiskatę dóbr. Jego dzieci zaś otrzymały jednorazową odprawę, po czym zostały wygnane. W ten sposób Żyrowscy po 182 latach zakończyli swoje panowanie na terenie Żyrowej.

W 1631 roku za 24.000 talarów Żyrową zakupił hrabia Melchior Ferdynand Gaszyna, który przybył na Śląsk z ziemi wieluńskiej. Herb Gaszynów ma w poszczególnych polach tarczy: orła, lwa, dwa koła i grzebień. Jak podają – Legendy Górnego Śląska Juliana Brudzewskiego – orzeł, symbol potęgi i odwagi, został darowany Gaszynom przez króla Czech za obronę czeskiego zamku, natomiast lew, symbol siły i męstwa, darował im sam Kazimierz Wielki za obronę kraju przed najazdem Tatarów. Z kolei grzebień otrzymali od króla Moraw, który – jak podaje legenda – zgubił się w lesie i nie mógł odnaleźć drogi powrotnej. Gdyby nie ptasznik, byłby niechybnie zginął. Zmęczonego, zabrał do swojej chaty na skraju lasu, ugościł go i rozczesał mu poplątane włosy. Na pamiątkę tego wydarzenia w herbie znalazł się grzebień. Są jeszcze dwa koła, które otrzymali Gaszynowie za obronę zamku Koło przed Krzyżakami oraz kwiat róży, który znajduje się w centrum herbu – został on podarowany za wierność cesarzowi Austrii.

Kiedy więc Mikołaj Gaszyna przybył do Żyrowej, jedną z pierwszych czynności jaką uczynił, było usunięcie protestanckiego kaznodziei i przekazanie żyrowskiego kościoła pod zarząd parafii w Jasionej, gdyż zgodnie z obowiązującym prawem, parafia, która przeszła na protestantyzm nie mogła ponownie zostać parafią rzymsko-katolicką . Od tego czasu kościół pw św. Mikołaja – z parafialnego stał się kościołem filialnym.

Jednym z celów, który postawił sobie nowy właściciel Żyrowej było wybudowanie pięknego pałacu na zgliszczach rezydencji byłych właścicieli. Po 13 latach pracy, w 1644 roku zakończono budowę pałacu w stylu wczesnobarokowym. Pałac Żyrowskich został wzniesiony na planie prostokąta. Budynek, jak dowodzą badania, był dwukondygnacyjny, z podwójnym dziedzińcem. Najbardziej reprezentacyjne było skrzydło południowe ozdobione trzema wieżami. Warto wiedzieć, że w 1653 roku ród Gaszynów otrzymał tytuł hrabiów Cesarstwa (niem. Reichsgraf) za zasługi dla rozwoju Księstwa Opolsko-Raciborskiego. Wtedy to Gaszynowie zmienili nazwisko na von Gaschin, jednak równie często podpisywali się z francuska, de Gaschin. W 1781 roku miała miejsce kolejna przebudowa pałacu w Żyrowej. Wtedy też powstał dziedziniec gospodarczy. Po śmierci fundatora annogórskiej kalwarii, Jerzego Adama von Gaschin, który był bratankiem Melchiora, jeden z jego synów Frantz von Gaschin odbudował plebanię w Żyrowej, która obecnie jest najstarszym budynkiem we wsi.

Dąb cesarski, zasadzony w 1911 roku.

Anton Gaszyn, który miał przydomek Mocny, dokonał rozbudowy kościoła w Żyrowej w I połowie XVIII wieku. Od tego czasu w kościele znajdują się dwa płócienne malowidła Antoniego Sebastiniego (w bocznych ołtarzach) oraz wizerunki herbowe zasłużonych dla Żyrowej rodów: Żyrowskich, Gaszynów. Arcyciekawą może się wydać legenda o rodowodzie przydomku Mocny. Otóż, jak ona głosi, matka Antona zmarła, gdy ten był jeszcze raczkującym dzieckiem. Ponieważ w pałacu trzymano oswojoną lwicę, która akurat miała młode, więc mały Anton od czasu do czasu ssał mleko lwicy. Gdy urósł, nikt nie mógł się z nim równać. Stał się tak silny jak tur. Łamał podkowy w rekach. Był nawet w stanie zatrzymać rozpędzony wóz załadowany po brzegi, chwytając jedną ręką za koło.

Zresztą o Gaschinach krąży jeszcze wiele innych legend, spisanych przez miejscową nauczycielkę. Jedna z nich dotyczy kapliczki św. Teresy. Otóż, jeden z Gaschinów, Leopold prowadził bardzo hulaszczy tryb życia. Dlatego pewnej nocy, kiedy wracał od rodziny z Wysokiej, ukazała mu się postać. Koń stanął dęba i ani drgnął. Hrabia tak się przestraszył, że przyobiecał, jak wróci bezpiecznie do domu, to w tym miejscu postawi kapliczkę. Niestety, zapomniał o danym słowie, przypomniał sobie o tym pewnego wieczoru, gdy na żyrowskim pałacu odbywał się bal. Wówczas jeden ze stołów poruszony niewidzialną ręka przygwoździł go w rogu sali. Zaraz po tym wydarzeniu wyruszył w miejsce, gdzie ukazała mu się zjawa i kazał wybudować kapliczkę pod wezwaniem św. Teresy, która po dziś dzień tam stoi.

Za panowania Gaszynów Żyrowa przeżyła także czasy powrotu armii napoleońskiej po klęsce Napoleona pod Moskwą (w październiku 1812 roku). Z tych czasów pochodzi przydrożna kapliczka wotywna, która – jak mówi okoliczna ludność – została wzniesiona w miejscu, gdzie umarł i został pogrzebany jeden z żołnierzy armii napoleońskiej.

Tablica pamiątkowa upamiętniająca największe sukcesy sołectwa.

O ostatnim potomku Gaschinów, Ferdynandzie, zwanym Szalonym, który na kartach książki przybiera imię fikcyjnej postaci, Damian, opowiada powieść historyczna Hrabia Damian, napisana najprawdopodobniej przez Adama Napieralskiego, dyrektora Wydawnictwa Katolik w Bytomiu. Główny bohater jest zupełnym przeciwieństwem Ferdynanda, który – jak podają źródła historyczne – prowadził hulaszczy tryb życia, przez co popadł w długi i w 1852 roku sprzedał Żyrową. Potem przez pół wieku właściciele Żyrowej wielokrotnie się zmieniali, nie inwestując w pałac.

Dla dziejów tego obiektu i wsi znacząca była data 1899 rok. Wtedy Amerykanin Knowlton zakupił dla swojej córki w posagu ślubnym dobra żyrowskie. Od tego czasu właścicielami zostali hrabiowska para Mary i Johann von Francken-Sierstorpf. W tym roku rozpoczęto również renowację i przebudowę niezamieszkiwanej budowli. Do północnej elewacji głównego skrzydła dobudowano kuchnię. Poddasze tego skrzydła zagospodarowano, przeznaczając je na izby. Elewację zewnętrzną wyposażono w liczne elementy dekoracyjne, np. ślepe arkady o łukach koszowych, uszate obramienia okienne wraz z występującą ponad oknami dekoracją o motywach roślinnych i zwierzęcych, ślepe balustrady i inne detale architektoniczne. Przyczyniło się to wydatnie do podniesienia świetności tej rezydencji. Nowy właściciel zafundował także remont parafialnego kościoła w Jasionej w stylu neobarokowym, gdyż groził on zawaleniem, a w centrum Żyrowej wybudował nową szkołę powszechną. W 1911 roku na zaproszenie grafa von Francken-Sierstorpf przybył do majątku cesarz niemiecki Wilhelm II. Na pamiątkę pobytu w Żyrowej cesarz posadził dąb, który swoją rozłożystą koroną cieszy oczy do dziś. Żyrowej nie ominęły również takie wydarzenia historyczne, jak wybuch I wojny światowej oraz powstania śląskie. To z III powstaniem śląskim Żyrową wiąże strategiczny punkt, gdyż to właśnie z folwarku Leśnik, potocznie zwanego Waldhofem, powstańcy pobrali broń i w nocy z 2 na 3 maja o godzinie 1:00 ruszyli na Górę św. Anny. To tu na tzw. Czerwonej Górce w Oleszce, sąsiadującej z Żyrową, zginął prawdopodobnie lwowski kadet Karol Chodkiewicz, potomek słynnego hetmana wielkiego litewskiego Jana Karola Chodkiewicza, a powstańcy splądrowali pałac i szkołę.

Tzw. Kozi Rynek.

Po powstaniach śląskich syn Josepha i Mary, Klemens von Francken-Sierstorpff wraz ze swoją żoną Elizabeth w 1927 roku wybudowali w Żyrowej przedszkole, które służy mieszkańcom do dziś. Szczęśliwy okres dla pałacu skończył się z chwilą dojścia do władzy Adolfa Hitlera i jego partii NSDAP. Potomkowie Amerykanki Mary w nowej sytuacji politycznej poczuli się zagrożeni, stąd też w 1934 roku decyzja hrabiego o opuszczeniu pałacu. W 1936 roku Żyrowa otrzymała nazwę Buchenhoh, co tłumacząc na polski znaczy wysoka buczyna.  W czasie II wojny światowej w pałacu znajdowało się archiwum III Rzeszy. Żołnierze wkraczającej armii radzieckiej splądrowali i zdewastowali wnętrza, jednakże pałac nie został zniszczony. W 1945 roku urządzono w nim sierociniec dla ofiar Powstania Warszawskiego. Prewentorium znajdujące się w pałacu i istniejące do 1982 roku podlegało Zespołowi Opieki Zdrowotnej, a więc instytucji, która nie posiadała praktycznie żadnych środków nawet na bieżące remonty. W 1982 roku pałac trafił w ręce prywatne. W 1985 roku zakupiła go znana i przodująca na Opolszczyźnie firma REMAK, która planowała przeznaczyć go na bazę szkoleniowo- wypoczynkową. Kryzys lat 90- tych spowodował, że firma mimo wykonania dużego zakresu prac postanowiła wystawić pałac na sprzedaż. W 1998 roku pałac został sprzedany. Nowy właściciel – Spółka Jaga z Sosnowca nie podjęła się restauracji pałacu. W 2008 roku nabył go prywatny przedsiębiorca z Góry św. Anny, który w sąsiednich czworakach urządził stadninę koni i ośrodek hodowli dzikich zwierząt.

Warto nadmienić, że we wsi znajduje się też jedyna na Śląsku Opolskim dwufunkcyjna kapliczka-studzionka, w której miejscowi przez 200 lat zaopatrywali się w wodę. Na granicach wsi z innymi miejscowościami mieści się kapliczka “trzech braci”, o której mówi legenda, która głosi: Ojciec i trzech jego synów poszło na wojnę, wpierw jednak uklęknęli przed dębem, na którym wisiał obraz św. Rodziny, pomodlili się i poszli na różne fronty. Przez ten czas nic o sobie nie wiedzieli, ale obiecali sobie, że jeżeli przeżyją, to po wojnie spotkają się w tym samym miejscu. Tak się też stało. Z tego powodu postawili w tym miejscu kapliczkę, którą dziś zwą kapliczką trzech braci.

Copyright ©sempersilesiana